paź
31

Jodi Picoult – „Dziewiętnaście minut”

okładka książki "Dziewiętnaście minut"
okładka książki „Dziewiętnaście minut”

„W dziewiętnaście minut można skosić frontowy trawnik, ufarbować włosy, obejrzeć tercję meczu hokejowego. Dziewiętnaście minut wystarczy, żeby zaplombować ząb, upiec ciastka, poskładać pranie pięcioosobowej rodziny. W dziewiętnaście minut Tytani z Tennessee wyprzedali bilety na swoje mecze fazy play-off. Dziewiętnaście minut trwa odcinek przeciętnego sitcomu – minus reklamy – i tylko tyle zajmuje przejazd od granicy stanu Vermont do miasteczka Sterling w stanie New Hampshire. W ciągu dziewiętnastu minut można się doczekać dostawy zamówionej pizzy. Przeczytać dziecku bajkę lub wymienić olej w aucie. Przejść dwa kilometry. Obrębić dół spódnicy. W dziewiętnaście minut można wstrzymać świat lub ewakuować się z niego na zawsze.”

Siedemnastoletni chłopiec Peter Houghton od najwcześniejszych lat szkolnych był prześladowany, bity i poniżany przez inne dzieci. Bez wsparcia dorosłych nie potrafił sobie z tym poradzić. Każda próba sprzeciwienia się takiemu traktowaniu powodowała jeszcze gorsze skutki. Nauczyciele i rodzina nie zaoferowali mu żadnego wsparcia. Inne dzieci unikały go żeby samemu nie mieć większych kłopotów. Peter dorastał i coraz bardziej tracił wiarę w siebie. Pewnego dnia jego emocje sięgnęły zenitu i chwycił za broń. Zabił 10 uczniów swojej szkoły i wiele osób zranił. Ci co nie zostali ranni zewnętrznie nie mogą się otrząsnąć ze wspomnień. Peter w dziewiętnaście minut zmienił życie wielu ludzi.  Czy była to jego wina? Co sprawiło że zdecydował się na tak drastyczną metodę zemsty?

Jodi Picoult po raz kolejny w swojej książce przedstawia tak trudną moralnie sytuację. Siedemnastoletni chłopiec popełnia morderstwo z zimną krwią dlatego, że przez całe życie nikt mu nie pomógł. Wszyscy wiedzieli co się dzieje jednak nikt nie reagował.

Jodi Picoult zachwyciła mnie  po raz drugi. Pierwszą książką jej autorstwa, którą czytałam, była książka „Bez mojej zgody”. Z biegiem czasu zapomniałam już jak bardzo mi się podobała i że obiecywałam sobie przeczytać kolejne. Do sięgnięcia po „Dziewiętnaście minut” najbardziej zachęcił mnie opis na okładce książki, którą znalazłam w bibliotece. Wypożyczyłam i dosłownie pochłonęłam ją w kilka dni. Niesamowita.

Autorka potrafi przedstawiać historię w taki sposób, że czytając potrafimy zrozumieć każdą z przedstawianych przez nią postaci. Najbardziej zaskakujące jest jednak to jak bardzo można zmienić swoje życie, a nawet całego otaczającego nas świata w tak krótkim czasie.

Ogólna ocena: 9/10

sie
01

George R.R. Martin – „Gra o tron”

Recenzje tej książki czytałam już dawno, na wielu blogach i od dawna planowałam ją przeczytać. Jednak ze względu na grubość i ilość tomów oraz zwykły brak czasu coraz bardziej odkładałam decyzję o jej przeczytaniu. Aż wreszcie zmobilizował mnie serial, który został nakręcony przez HBO. (moja opinia o serialu Gra o tron) Obejrzałam. I czekałam z niecierpliwością na każdy kolejny odcinek. A po obejrzeniu wszystkich 10 odcinków oczywiście chciałam więcej! Na kolejny sezon serialu trzeba będzie czekać jeszcze rok ale na szczęście mamy książki :)

Mam wielkie szczęście, że mój narzeczony rozumie moją potrzebę czytania i podarował mi na urodziny cały komplet serii Pieśni Lodu i Ognia. Niestety z powodu opóźnień w wydawnictwie w księgarniach brakowało poszczególnych tomów serii i musiałam czekać na wszystkie książki prawie miesiąc, ale w końcu mam wszystkie dotychczas wydane w Polsce tomy i postaram się napisać o nich tutaj.

Moja opinia na temat książki „Gra o tron” może być nieco zdominowana przez serial bo ten widziałam pierwszy, jednak wydaje mi się, że fabuła książki została w nim bardzo dokładnie pokazana. Jeśli ktoś już widział serial dlaczego warto przeczytać też książkę? Przede wszystkim ważne jest to, że w książce możemy poznać sytuacje od strony poszczególnych bohaterów, a nie tylko widziane z zewnątrz. Śledzenie uczuć i przemyśleń bohaterów, zarówno tych lubianych jak i mniej lubianych, czasami może być bardzo kontrowersyjne. Martin prowadzi narrację skupiając się na konkretnych postaciach: Brana, Aryi, Sansy, Jona Snow, Catelyn, Neda oraz Daenerys i Tyriona.

Muszę przyznać, że w „Grze o tron” szczególnie zafascynowała mnie postać małej Aryi, wesołej, rezolutnej dziewczynki, buńczucznej i tak bardzo niepodobnej do „damy”. Drugą moją ulubioną postacią jest Jon Snow, bękart i wyrzutek, silnie związany z rodzeństwem, a jednak bardzo samotny. Ilość bohaterów wprowadzonych przez Martina robi duże wrażenie, samo ich przedstawienie zajmuje dużą część „Gry o ton” i ciężko sobie wyobrazić, że „dalszy ciąg” mógłby kiedykolwiek się skończyć. Dawno nie czytałam tak wciągającej książki, jeśli nie macie czasu nie radzę zaczynać bo składa się z naprawdę grubych tomów. Autor prowadzi fabułę tak, że nie sposób się domyśleć co się stanie, większość zwrotów akcji jest zupełnie niespodziewana i przez to jeszcze ciekawsza! Nie jeden raz łapałam się na „ojej!” i „o rany!” a przede wszystkim „to co będzie dalej?!”. Jedyne co mogłabym próbować zarzucić autorowi to skłonność do uśmiercania ważnych i lubianych bohaterów. Z drugiej strony czy gdyby nie to książka byłaby tak dobra?

„Gra o tron” kończy się chyba w najciekawszym z możliwych momentów dlatego z niecierpliwością sięgam po kolejny tom! Bardzo serdecznie polecam książkę wszystkim, lecz szczególnie Panom. Z doświadczenia wiem, że trudno znaleźć książkę która będzie Wam się podobać, ale obiecuję, ta będzie! ;)

sie
01

Serial: Gra o tron

Serial “Gra o tron” został nagrany na podstawie książki Georga R. R. Martina o tym samym tytule. „Gra o tron” i jest pierwszą częścią serii „Pieśni Lodu i Ognia”. Opisanie fabuły jest bardzo trudne, zarówno w serialu jak i w książce dzieje się wiele rzeczy jednocześnie a ilość postaci którą wprowadza autor nie ułatwia sprawy. Postaram się jednak zrobić co w mojej mocy.

Dewiza rodu Starków z Winterfell brzmi: „Nadchodzi zima”. I rzeczywiście jest to prawda, czas lata zbliża się ku końcowi, nastaną mroczne czasy, na które trzeba być przygotowanym. Do zamku Winterfell przybywa król Robert wraz ze świtą i rodzeństwem Lannisterów, chcąc prosić Neda Starka o przyjęcie funkcji namiestnika królestwa. Po przyjęciu tej funkcji Ned musi opuścić dom i rodzinę i udać się na południe. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że może to być niebezpieczne, miejsce Starków jest na północy, jednak Ned jest nie tylko poddanym króla, lecz także jego wiernym przyjacielem. Od tej pory rodzina Starków zostaje podzielona. Ned wraz z córkami Aryą i Sansą udaje się na dwór królewski, jego najstarszy syn Robb zostaje w Winterfell wraz z matką i braćmi: kalekim Branem i małym Rickonem. Jon Snow, bękart Neda, zostaje wysłany na mur gdzie przywdziewa czerń i zostaje bratem Nocnej Straży. Tymczasem za Morzem prawowita następczyni żelaznego tronu, Daenerys zostaje żoną dzikiego Khala Drogo, wodza Dothraków, który obiecuje zdobyć dla niej i swojego dziedzica Siedem Królestw. Za Murem dzielącym Siedem Królestw od terenów zamieszkanych przez dzikich zaczynają znikać Strażnicy, pojawiają się inni, umarli wstają i rozpoczynają ataki. Czarna Straż potrzebuje pomocy królestw. W Siedmiu Królestwach nastaje chaos, największe rody rozpoczynają walkę, roszcząc sobie prawa do władzy. I tak właśnie rozpoczynają wielką grę o tron.

Pierwsze trzy odcinki obejrzałam praktycznie jeden po drugim, na kolejne niestety musiałam czekać z niecierpliwością przez kolejne tygodnie. Niesamowicie wciągające. Mogę śmiało stwierdzić, że jest to najlepszy serial, który do tej pory oglądałam. Bardzo, bardzo polecam! Na zachętę przedstawiam zwiastun serialu:

I zapraszam do przeczytania mojej opinii o książce Gra o tron oraz sięgnięcia po kolejne części, tym razem w wersji papierowej bo na kolejny sezon serialu niestety trzeba będzie jeszcze trochę poczekać ;)

paź
05

Monika Szwaja – „Klub mało używanych dziewic”

Cztery dorosłe kobiety spotykają się po wielu latach na zjeździe absolwentów. Rozmawiając i przypominając sobie dawne czasy odkrywają że ich przyjaźń nadal jest możliwa. Mimo, że w ich życiu zaszły wielkie zmiany to wewnętrznie w dalszym ciągu pozostają zwariowanymi nastolatkami. Jak to na imprezach bywa ilość wypitego alkoholu sprawia, że ich kolega, pod wpływem impulsu nazywa je „mało używanymi dziewicami”. I tak już zostaje. Przyjaciółki zakładają swój własny „Klub mało używanych dziewic”, dzięki któremu mają pretekst do częstszych spotkań i zwierzeń. Głównym celem klubu jest pomoc potrzebującym. Każda z przyjaciółek wybiera sobie inne zadanie z którego relacje składa na spotkaniu klubu. Razem stawiają czoła codzienności, pomagają sobie w trudnych chwilach i niezachwianie dążą do wybranego celu.

Monika Szwaja ma niezwykle lekkie pióro. Pisze językiem potocznym, nie szczędząc humoru. Mimo, że tematyka książki jest zupełnie inna to stylem pisania, właśnie przez elementy humorystyczne, najbardziej skojarzyła mi się z Joanną Chmielewską, której książki bardzo lubię. Szwaja pisze o kobietach z niezwykłym optymizmem. Rozumie problemy z dziećmi, z mężczyznami, samotność i potrafi znaleźć wyjście z tych sytuacji. Pokazuje, że mimo trudności można być szczęśliwym.

„Klub mało używanych dziewic” kupiłam z ciekawości. Przede wszystkim chciałam zapoznać się z autorką. Po wielu pozytywnych recenzjach książek Moniki Szwaji liczyłam na lekturę lekką i przyjemną, idealną na wakacje. Nie pomyliłam się, wręcz przeciwnie chyba zostałam kolejną fanką. Książkę tą czytałam długo, nawet bardzo długo bo prawie 3 miesiące, oczywiście nie bez przerwy. Po prostu nie był to czas sprzyjający na czytanie. Najpierw długa sesja sesja potem wyjazd z dziećmi na 3 tygodniowy obóz (przeczytałam może z dwie strony) a po powrocie wciągnęłam się w serial Prison Break i książki odeszły na drugi plan. Pierwsze kilkadziesiąt stron „Klubu mało używanych dziewic” trafiło po prostu na nieodpowiednie tygodnie. Jednak kiedy już na poważnie zabrałam się za czytanie to prawie od od razu skończyłam.

Książka ta zdecydowanie jest napisana dla kobiet. W każdym wieku. Mimo że bohaterki książki są sporo ode mnie starsze to „Klub mało używanych dziewic” czytało mi się bardzo dobrze. Z pewnością sięgnę po inne książki Moniki Szwaji a tymczasem już czeka na mnie na półce druga część „Klubu mało używanych dziewic” czyli „Dziewice do boju!”.

Ogólna ocena: 8/10

sie
13

Kate Morton – „Dom w Riverton”

okładka książki - "Dom w Riverton"

Zimą 1999 roku młoda reżyserka postanawia nakręcić film o wydarzeniach dziejących się przed II wojną w rezydencji Riverton. O konsultację w sprawie scenografii prosi jedyną żyjącą do tej pory osobę, która pamięta ten dom taki, jakim był kiedyś. Udaje się do dziewięćdziesięcioośmioletniej Grace Bradley, która była służącą w tym domu w czasach jego świetności. Staruszka zaczyna pogrążać się we wspomnieniach. Przypomina sobie zakopane na dnie świadomości sytuacje i skrywaną przez wiele lat tajemnicę.

Młodziutka, zaledwie 14-letnia Grace zostaje przyjęta do pracy w rezydencji Riverton. Powoli poznaje zasady panujące w domu i zwyczaje jej mieszkańców. Zaczyna rozumieć jakie miała szczęście dostając tą pracę i ze wszystkich sił stara się nie zawieść pracodawców. Szczególnie fascynują ją siostry Hartford, wnuczki właścicieli domu w Riverton. Wkrótce zaczynają je łączyć wspólne sekrety. Po kilku latach ciężkiej pracy Grace zostaje osobistą służącą jednej z sióstr, Hannah. Czuje się do niej tak przywiązana, że bez wahania zdolna jest zrezygnować z własnego szczęścia.

W pewnym momencie jednak życie jej pani zaczyna się za bardzo komplikować. Coraz bardziej pogrąża w swojej tajemnicy co doprowadza do tragicznego w skutkach finału, samobójstwa młodego poety.  Jednak pomimo upływu lat tajemnica o tym co stało się naprawdę jest nadal dobrze strzeżona, a jedyną osobą, która wie co stało się naprawdę jest właśnie Grace.

Książka jest napisana z perspektywy Grace Bradley, staruszki która pogrążając się we wspomnieniach opisuje swoje życie i pracę. Przedstawia swoje niezwykłe przywiązanie i bezgraniczną ufność do byłych pracodawców. Pozwala zrozumieć jak wielkim zaszczytem była kiedyś praca służącej i jak wielkie ślady zostawiła w życiu Grace.

Czytałam już książkę Kate Morton: „Zapomniany Ogród” i po „Domu w Riverton” spodziewałam się książki równie dobrej, jeśli nawet nie lepszej, szczególnie po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Mimo tego książka mnie bardzo zaskoczyła. Rewelacja! Niezwykła historia i niesamowity klimat. To po prostu trzeba przeczytać. Strasznie żałuję, że do tej pory autorka napisała tylko te dwie książki. Już nie mogę się doczekać kolejnych!

Ogólna Ocena: 10/10

cze
01

Lisa See – „Dziewczęta z Szanghaju”

Książka to historia dwóch sióstr, Chinek, żyjących w czasach wojny chińsko-japońskiej . May i Pearl, mieszkając z rodzicami w Szanghaju wiodą szczęśliwe życie. Pochodzą z majętnej rodziny, niczego im nie brakuje a ojciec spełnia najmniejsze zachcianki. Siostry są tak zwanymi „pięknymi dziewczynami”, pozują do licznych plakatów i reklam zarabiając przy tym nie małe pieniądze. Mimo że dziewczęta wychowywane są w tradycyjnej chińskiej rodzinie to ich rodzice są wyjątkowo tolerancyjni.

Pewnego dnia idylla May i Pearl się kończy. Dowiadują się że ojciec przegrał cały majątek, włącznie z pieniędzmi zarabianymi przez siostry. Warunkiem zatrzymania mieszkania jest wydanie obu córek za dwóch synów mężczyzny, któremu jest winien pieniądze. Po cichym ślubie siostry zobowiązane są dołączyć do swoich mężów w Ameryce. Początkowo dziewczęta próbują się sprzeciwić się decyzji ojca i wraz z matką uciec od mężów i od ogarniętego wojną Szanghaju. Ostatecznie jednak małżeństwo okazuje się jedynym wyjściem.  May i Pearl przeżywają ciężką drogę, której towarzyszy śmierć matki i gwałt jednej z sióstr. Przybywając do Ameryki są zupełnie innymi osobami i skrywają tajemnicę, której odkrycie mogłoby się okazać fatalne w skutkach.

Książka „Dziewczęta z Szanghaju” opowiada o tragedii dwóch Chinek, które przez nieodpowiedzialność własnego ojca tracą dotychczasowe życie. Muszą zapomnieć o przeszłości i stawić czoło trudom, których nigdy się nie spodziewały. Wytrwałość w dążeniu do celu i siostrzana miłość okazują się być ich największą pomocą. Jako emigrantki w USA, nawet u boku mężów, którzy posiadają własną tajemnicę, nie są bezpieczne. Autorka prowadzi całą akcję na tle prawdziwej historii, dzięki czemu książka staje się ciekawsza.

Lisa See zwraca szczególną uwagę na drzemiącą w kobietach siłę, pokazuje że w sytuacjach kryzysowych są zdolne do niebywałych czynów. Szczególnie ciekawa jest przemiana Pearl, narratorki powieści. Z młodej intelektualistki i buntowniczki, pod wpływem doświadczeń, staje się dojrzałą i uległą kobietą, która zaczyna żywić uczucia do nowej rodziny oraz z pokorą akceptuje swój los.

Jest to druga książka Lisy See którą czytałam, pierwsza „Miłość Peonii” zrobiła na mnie mniejsze wrażenie. „Dziewczęta z Szanghaju” przeczytałam bardzo szybko, nie mogąc się powstrzymać żeby dowiedzieć się jak zakończą się losy sióstr. Książka bardzo mi się podobała, szczególnie polecam ją osobą które lubią historie z wątkiem tragicznym. Na pewno nie będzie to ostatnia książka tej autorki, którą przeczytam. Szczególnie ciekawi mnie „Kwiat śniegu  i sekretny wachlarz”.

Ogólna ocena: 9/10

maj
11

Ewa Nowacka – „Heliogabal, wnuk Mezy”

okładka książki – „Heliogabal, wnuk Mezy”

Tytułowym bohaterem książki jest rzymski cesarz Heliogabal. Przez 4 lata swojego panowania zyskał sławę jako osoba okrutna i niezrównoważona emocjonalnie.W roku 218 Heliogabal został obwołany przez żołnierzy cesarzem rzymskim. Słynął ze swoich transseksualno-orgiastycznych zachowań. Kolekcjonował pajęczyny. Widywano go także jeżdżącego po Rzymie rydwanem zaprzężonym w nagie młode dziewczyny. W 222 r. został wraz z matką i dworzanami zamordowany przez pretorianów podburzonych przez swoją babkę Julię Mezę.”

Śliczny, posłuszny i inteligentny chłopiec jakim był mały Basjanus wzbudzał zaufanie wśród rodziny i poddanych. Kiedy został cesarzem spełniano jego wszystkie zachcianki i czczono prawie jak Boga. Początkowo był tylko kukiełką w rękach babki, jednak gdy uwierzył w to, że jako Bóg wiele może i zasługuje na wszystko, przestał być całkowicie posłuszny. Wielokrotnie jego naiwność wykorzystywali inni poddani których do siebie dopuszczał. Jako nastolatek Basjanus nie był już pięknym chłopcem tylko otyłym wyrostkiem, zbyt zadufanym i pewnym siebie żeby cokolwiek rozumieć. Dziwne pomysły, kontrowersyjne przedstawienia i uczty były często spotykanym elementem na cesarskim dworze.

Sięgając po tą książkę spodziewałam się opowieści o Heliogabalu, rzymskim cesarzu. Tymczasem spotkałam się z historią kobiety, Julii Mezy, babki Heliogabala. Opowiada ona o swoim ciężkim życiu, dążeniu do władzy a przede wszystkim o wnuku. Jest osobą bezwzględną i nieczułą, gotową poświęcić wszystko dla osiągnięcia wybranego celu. Jest związana emocjonalnie ze swoim wnukiem ale rozumie, że popełniła błąd doprowadzając do tego żeby został cesarzem. W dalszym postępowaniu nie kieruje się jednak dobrem swojej rodziny tylko własnym.

Ewa Nowacka jest wybitną pisarką, autorką około 50 książek. Wielokrotnie nagradzana za swoją twórczość w Polsce i za granicą. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z książką Nowackiej. Czytałam już kilkakrotnie książki jej autorstwa, ale były to głównie książki dla młodzieży, dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po Heliogabala. Muszę przyznać że spodziewałam się czegoś innego, raczej ciężkiej książki historycznej, biografii. Tymczasem Heliogabala czyta się bardzo przyjemnie. Mimo że w treść są wplecione oryginalne teksty historyczne i rozmowy z lekarzami specjalistami to czyta się je tak samo dobrze jak pozostałą część książki. Z pewnością jest to zasługa autorki która samodzielnie przetłumaczyła z łaciny większą część tekstów historycznych, zachowując swój styl opowieści.

Bardzo dobra książka na długie wieczory.

Ogólna ocena: 8/10

maj
06

Katarzyna Kotowska – „Jeż”

Do tej pory nie pisałam na blogu o książkach dla dzieci, być może teraz będzie to częstszy widok. Niedawno znalazłam wiele książek które czytałam w dzieciństwie i w jakiś sposób zapadły mi w pamięć, teraz bardzo chętnie do nich wrócę. Na bajkę „Jeż” trafiłam przez przypadek, przeczytałam po raz pierwszy i po prostu nie mogę o niej nie napisać.

Książka Katarzyny Kotowskiej opowiada o młodym małżeństwie, które nie może mieć dzieci. Tak długo czekają na dziecko, że świat wokół nich staje się szary i ponury. Pewnego dnia dowiadują się o domu, w którym mieszkają dzieci nie mające rodziców. Ze zdziwieniem zauważają że chłopiec, którego przyprowadza im opiekunka na całym ciele ma kolce. Mimo że na około jest bardzo dużo innych dzieci oboje wieżą że Piotruś jest właśnie ich dzieckiem. Po przyjeździe do domu nowi rodzice z niezwykłą wytrwałością opiekują się synkiem. Powoli, z każdym dniem i okazanym uczuciem Piotrusiowi zaczynają odpadać kolce a świat znowu staje się kolorowy.

„Jeż” jest bardzo niezwykłą książką, obowiązkową szczególnie dla rodzin z podobną sytuacją ale nie tylko. Książka jest równie potrzebna dla zwykłych rodzin, uczy akceptacji i zrozumienia. Dzieci doskonale wczuwają się w tą książkę a przecież każde z nich powinno zrozumieć, że posiadanie innych rodziców, nie koniecznie biologicznych nie jest złą rzeczą. Szczególne wrażenie zrobił na mnie fragment w którym matka przytula małego Piotrusia, całego w klujących kolcach. Mąż próbuje jej przerwać mówiąc żeby uważała bo się pokłuje, ona na to, cała poraniona „to nic”.

Książek o adopcji, dla dzieci jest bardzo mało a „Jeż” wyjątkowo dobrze ukazuje tą sytuację. Książeczka jest króciutka ale bardzo wartościowa i czas na nią poświęcony na pewno nie będzie czasem straconym. Katarzyna Kotowska zrobiła również ilustracje do książki, które dodatkowo pozwalają wczuć się w sytuację.

kwi
24

Alyson Noel – „Ever”

Ever ma wszystko czego może chcieć nastolatka. Ładny dom, szczęśliwą rodzinę i niebanalną urodę. Jest osobą towarzyską i przez wszystkich lubianą. Jej życie toczy się całkiem normalnie do czasu strasznego wypadku, w którym giną jej rodzice i siostra. Po katastrofie Dziewczyna nabywa niesamowite umiejętności. Słyszy myśli innych ludzi, widzi ich aurę, a przez dotyk poznaje ich przeszłość i wszystkie uczucia. Najdziwniejsze jest jednak to że widuje swoją zmarłą siostrę i prowadzi z nią zwyczajne rozmowy. Jest medium.

Bohaterka nie może sobie poradzić z poczuciem winy dotyczącym wypadku. Jej niezwykłe umiejętności sprawiają, że czuje się samotna i niezrozumiana. Nie może ujawnić swoich umiejętności i nie potrafi się do nich przyzwyczaić. Stara się unikać kontaktu z innymi, bo każde zetknięcie sprawia, że wie o nich wszystko. Pewnego dnia w jej szkole pojawia się chłopak na którego jej umiejętności nie działają. Jest jedyną osobą, która ma przed nią coś do ukrycia.

Po fascynacji „Zmierzchem” na rynku zaczęły się pojawiać kolejne książki o mroku i wampirach. Jednym z nich jest „Ever”, pierwsza część nowego cyklu dla młodzieży pt. „Nieśmiertelni”. Pożyczając tą książkę od mojej siostry spodziewałam się czegoś bardzo podobnego do „Zmierzchu”. Ale nie. Ta książka nie jest o wampirach. Jest o nieśmiertelnych. Brzmi poważnie? Jeśli nie to znaczy że po prostu z tego wyrośliśmy. Książka, tak jak i cały cykl jest o nastolatkach i do nastolatków jest kierowana. Nawet ciężko mi ją oceniać. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, szybko się wciągnęłam i szybko ją skończyłam. Mimo że fabuła nie jest skomplikowana, to nie jest też do końca oczywista.

Ogólna ocena: 7/10

mar
31

Linwood Barclay – „Bez Śladu”

okładka książki - "Bez Śladu"Pewnego dnia, po ciężkiej nocy i rodzinnej kłótni, czternastoletnia Cynthia budzi się sama w domu. Po jej rodzicach i starszym bracie nie ma żadnego śladu. Wszystkie rzeczy wyglądają normalnie, nie ma mowy o żadnym włamaniu czy napadzie. Co się stało z jej rodziną? Zostali porwani? Zamordowani? Tylko dlaczego Cynthia przeżyła?

Takie myśli dręczą dziewczynę przez kolejnych 25 lat życia. Jej zaginiona rodzina nie daje znaku życia. Cynthia zostaje przygarnięta przez swoją ciotkę, dorasta, dostaje się na studia, poznaje ukochanego mężczyznę, bierze ślub i rodzi córkę. Jej życie wydaje się być spokojne i stabilne. Niestety cały czas prześladuje ją myśl o tym co się stało z jej rodziną. Nie może pogodzić się z ich zniknięciem. Ma poczucie winy, zastanawia się co takiego zrobiła, że zostawili ją całkiem samą. Z drugiej strony dręczy ją obsesja, że ktoś ją prześladuje. W przypadkowo spotkanych ludziach dopatruje się podobieństwa do zaginionego brata. Każdy podejrzanie wyglądający samochód wydaje jej się niebezpieczny. Do tego w jej domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

 Narratorem większości książki jest mąż Cynthii, Terry. Zna ją najlepiej ze wszystkich, jest dla niej pomocą i największym oparciem. Rozumie jej ból po stracie rodziny i chce jej pomóc. Jednak kiedy Cynthia zaczyna za  bardzo panikować, zaczyna mieć wątpliwości. Nie wie czy ich rodzina naprawdę może być w niebezpieczeństwie, czy ciężkie doświadczenia sprawiły że Cynthia przejawia objawy choroby. Postanawia pomóc żonie i dla jej pokoju wynajmują prywatnego detektywa. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy ciotka Cynthii, Tess zostaje zamordowana, a zaraz po niej wynajęty detektyw. Rodzina Cynthii naprawdę jest w niebezpieczeństwie. Terry musi zrobić wszystko żeby zapobiec tragedii.

Linwood Barclay daje do zrozumienia jak mało znamy innych, szczególnie naszych bliskich. Czasami ludzie mogą być zupełnie kimś innym niż nam się wydaje. Trudno uwierzyć w to jak łatwo jest się oszukać.

W książce szczególnie podobała mi się postawa Terry’ego, który mimo wątpliwości uwierzył swojej żonie, postanowił ją wspierać i zrobić wszystko żeby znowu była szczęśliwa. Zadziwiająco dobrze są opisane jego uczucia do Cynthii, co jest dosyć nietypowe, biorąc pod uwagę że autorem jest mężczyzna. I żeby było jasne, nie są to żadne opisy wylewnej miłości. Po prostu zwykła troska i oddanie.

„Bez Śladu” jest mieszanką thrillera, kryminału i psychologii. Napięcie jest budowane stopniowo ale akcja wciąga od pierwszej chwili. Tajemnica zniknięcia rodziny Cynthii jest nieznana do samego końca. Książkę czytałam szybko, żeby koniecznie dowiedzieć się jakie jest zakończenie. Polecam!

Ogólna ocena: 9/10

Starsze posty &laquo